Ogłoszenia specjalistów szukających zatrudnienia w medycynie
NFZ oszczędza na diagnostyce. Mniej za nadwykonania, więcej w kolejce
2 godz. temu
3 min
Najważniejsze
•NFZ od 1 kwietnia 2026 r. zacznie płacić tylko 60% za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50% za rezonans i tomografię wykonane ponad limit kontraktu, licząc na oszczędność 625 mln zł.
•Wypłata środków za nadwykonania zostanie przesunięta z kwartalnych na roczne rozliczenia, co może utrudnić płynność finansową pracowni diagnostycznych.
•Wyłączeni z ograniczeń będą pacjenci do 18. roku życia, osoby z kartą DiLO oraz uczestnicy programu profilaktyki raka jelita grubego.
•Regulacja może prowadzić do wstrzymania przyjęć po wyczerpaniu limitu i wydłużenia kolejek, zamiast precyzyjnego zwalczania patologii w rozliczeniach.
•Obawy dotyczą ograniczenia dostępu do diagnostyki onkologicznej i potrzeby wprowadzenia równoległych standardów kierowania oraz uczciwych wycen świadczeń.
fot. NFZ
Stawka jest prosta: albo NFZ utrzyma dostępność do kluczowych badań, albo zacznie się nieformalna reglamentacja diagnostyki, tyle że rozpisana w Excelu, a nie w ustawie. Nowe zarządzenie prezesa Funduszu to de facto zmiana filozofii finansowania – pod osłoną technicznego języka o „stawce korygującej” i „nadwykonaniach”.
Twarde fakty są takie: od 1 kwietnia 2026 r. za gastroskopię i kolonoskopię wykonane ponad wartość kontraktu NFZ zapłaci 60 proc. ceny, za rezonans i tomografię – 50 proc. Teraz płaci 100 proc. Różnica nie jest kosmetyczna, tylko budżetowa: Fundusz liczy na 625 mln zł oszczędności w 2026 r. Do tego przesuwa moment wypłaty za nadwykonania – z kwartalnych rozliczeń na przelew „po roku”. Wyłączone są dzieci i młodzież do 18 lat, pacjenci z kartą DiLO oraz osoby w programie profilaktyki raka jelita grubego. Pierwotnie NFZ chciał płacić tylko 40 proc. od 1 stycznia, po burzliwych konsultacjach (ponad 240 uwag) złagodził projekt i zniósł wsteczność.
Tło tej operacji NFZ opowiada jednym zdaniem: koszty świadczeń nielimitowanych eksplodowały. Liczba świadczeń AOS wzrosła o ok. 20 proc., ich wartość – o 152 proc. W latach 2021–2025 średni koszt tomografii wzrósł o 64 proc., rezonansu o 58 proc., kolonoskopii o 82 proc., gastroskopii o 133 proc. Fundusz pokazuje też wyniki kontroli: w ponad 8,2 tys. z 12 tys. zbadanych rezonansów pracownie dzieliły badania kręgosłupa na kilka osobnych świadczeń, wymuszając dodatkowe skierowania i zawyżając koszty o ponad 1 mln zł. Ten obraz sugeruje, że system był dziurawy, a część podmiotów z niego korzystała.
Problem w tym, że zamiast skalpela NFZ sięga po siekierę. Zamiast precyzyjnie dobrać narzędzia – lepsze standardy kierowania, ostrą kontrolę patologii, korektę zawyżonych wycen – wprowadza prostą degresję: wszystko ponad umowę jest mniej warte. Ekonomiczny sygnał jest jasny: nie opłaca się robić badań powyżej kontraktu. I choć formalnie nadal można je wykonywać, wiele pracowni po prostu przestanie przyjmować pacjentów po wyczerpaniu limitu, bo 50–60 proc. stawki plus roczne opóźnienie płatności to prosta droga do utraty płynności.
Tu pojawia się pierwsza ślepa plamka w narracji NFZ: Fundusz mówi o oszczędnościach i nadużyciach, ale prawie nie mówi o efekcie dla kolejek. Naczelna Izba Lekarska już dziś raportuje przychodnie, które w kwietniu ograniczą przyjęcia, bo kontrakty się kończą. Organizacje pacjentów ostrzegają, że „nielimitowane” świadczenia staną się limitowane w praktyce – tyle że odpowiedzialność spadnie na placówki, które „nie chciały przyjąć”. NFZ zrzuca winę na lokalnych świadczeniodawców, jednocześnie projektując mechanizm, który premiuje wstrzemięźliwość w przyjmowaniu chorych.
Druga ślepa plamka to wiara, że wyłączenie dzieci, DiLO i programu przesiewowego załatwia problem onkologiczny. Pacjent bez DiLO, ale z realnym podejrzeniem raka jelita, nadal może utknąć w kolejce do „zwykłej” kolonoskopii blokowanej limitem opłacalności. Priorytet dla już włączonych w pakiet onkologiczny brzmi dobrze, ale opóźnienie w dojściu do samej karty DiLO może pogorszyć rokowania.
Z perspektywy systemu ten ruch NFZ to zapowiedź szerszej zmiany: inne „nielimitowane” świadczenia AOS też mogą dostać degresywną stawkę. Czyli mniej za więcej. Jeśli państwo naprawdę chce kontrolować koszty, musi równolegle dostarczyć coś jeszcze: uczciwe wyceny, twardą walkę z patologiami i odwagę powiedzenia wprost, jakie poziomy dostępności są politycznie akceptowalne. Inaczej będziemy mieli klasyczną polską wersję „racjonalizacji”: oficjalnie wszystko przysługuje, realnie rośnie liczba tych, którzy rezygnują albo idą prywatnie.
Wzrost kosztów diagnostyki (2021–2025) i nowe stawki za nadwykonania
Badanie
Wzrost średniego kosztu (2021–2025)
Stawka za nadwykonania od 1 IV 2026
Gastroskopia
+133%
60%
Kolonoskopia
+82%
60%
Rezonans magnetyczny
+58%
50%
Tomografia komputerowa
+64%
50%
Dane NFZ
Słownik pojęć
Nadwykonania
Świadczenia medyczne wykonane ponad ustalony w umowie z NFZ limit, za które rozliczane są dodatkowe płatności.
Stawka korygująca (degresywna)
Obniżona stawka procentowa stosowana do rozliczeń nadwykonań, m.in. 60% za gastroskopię/kolonoskopię i 50% za rezonans/TK.
AOS (Ambulatoryjna Opieka Specjalistyczna)
Poziom opieki medycznej umożliwiający pacjentom wizyty u specjalistów oraz diagnostykę w trybie ambulatoryjnym, dotąd nielimitowany w NFZ.
Karta DiLO
Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego – dokument gwarantujący onkologiczną ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną bez limitów finansowania.
Wsteczność (retroaktywność)
Zastosowanie nowych przepisów do zdarzeń mających miejsce przed ich obowiązywaniem; w omawianym przypadku NFZ zrezygnował z retroaktywnego stosowania stawek.
Nowe rozporządzenie dotyczące finansowania szpitali może wpłynąć na restrukturyzację systemu ochrony zdrowia w Polsce, ale istnieją obawy, że może prowadzić do niepożądanych nadużyć. Dyrektorzy szpitali mogą być zachęceni do likwidacji oddziałów bez zapewnienia alternatywnych rozwiązań, co wpłynie na jakość opieki medycznej.
Nowe rozporządzenie dotyczące finansowania szpitali w Polsce, które zakłada, że placówki likwidujące oddział otrzymają przez dwa lata połowę wcześniejszego kontraktu, może stać się kluczowym elementem przyszłej restrukturyzacji systemu ochrony zdrowia. Stawka tej regulacji jest wysoka, ponieważ niewłaściwe wdrożenie może mieć poważne konsekwencje dla efektywności i jakości świadczeń medycznych, na które już teraz składają się problemy finansowe oraz organizacyjne.
Ministerstwo Zdrowia w przeszłości podejmowało próby racjonalizacji szpitalnictwa, m.in. przez redukcję liczby łóżek; jednak te działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dlatego teraz zdecydowano się na bardziej bezpośredni bodziec finansowy, który ma skłonić szpitale do podejmowania samodzielnych decyzji o likwidacji niektórych oddziałów. Teoretycznie powinno to wspierać konsolidację i przeprofilowanie, ale bez jasno określonych wymagań może prowadzić do sytuacji, w której dyrektorzy wybiorą drogę najmniejszego oporu, likwidując oddziały w zamian za dodatkowe środki finansowe, nie oferując w zamian niczego nowego.
Takie podejście budzi zrozumiałe obawy. Anna Gołębicka, ekonomistka i członek rady NFZ, ostrzega, że brak szczegółowych warunków w rozporządzeniu może skutkować nadużyciami. Istnieje ryzyko, że szpitale będą zamykać oddziały o niskim obłożeniu, podtrzymując strukturalne niedomagania systemu, a tym samym marnotrawiąc publiczne środki. Tymczasem nie podjęto jeszcze kroków, by dokładnie ustalić, które oddziały są rzeczywiście zbędne, co utrudnia ocenę potencjalnych korzyści płynących z likwidacji.
Przyjęta strategia, mimo swoich zamierzeń, może zatem przynieść więcej szkody niż pożytku. Zamiast poprawy ryzykujemy dalsze pogorszenie dostępności i jakości świadczeń. Bez wdrożenia odpowiednich mechanizmów kontroli oraz nadzoru nowe rozporządzenie może jedynie pogłębić obecne problemy finansowe i organizacyjne, na które cierpi polski system zdrowia.
Perspektywa na przyszłość wydaje się zatem jasna: konieczne jest nieustanne monitorowanie efektów wprowadzonego rozporządzenia oraz ewentualne korekty w jego implementacji. Rząd powinien zintensyfikować dialog z ekspertami i interesariuszami, aby stworzyć bardziej kompleksowy i zrównoważony system opieki zdrowotnej, który zaspokoi rosnące potrzeby społeczeństwa, zamiast prowadzić do jego dalszej destabilizacji.