Aneks na rok, problem na lata. POZ nie udźwignie już reszty systemu

Komentarz redakcji

Roczne aneksy w POZ kupiły pacjentom kilka miesięcy względnego spokoju, ale nie zdjęły z systemu tykającej bomby: podstawowa opieka zdrowotna finansowo nie dźwiga już zadań, które na nią zrzuca reszta ochrony zdrowia. Przy realnym spadku wartości kapitacji i rosnącym napływie chorych z niedrożnych poradni i diagnostyki grozi nam stopniowe załamywanie się dostępności do lekarza rodzinnego – cicho, bez spektakularnego „zamknięcia systemu”, za to kosztem zdrowia pacjentów.

1 kwietnia 2026
·
2 min
fot. Alert Medyczny
fot. Alert Medyczny
To, co dziś naprawdę jest na szali, to nie wynik kolejnej tury negocjacji, tylko pytanie, czy za dwa–trzy lata przeciętny pacjent w ogóle dostanie się do swojego lekarza rodzinnego w rozsądnym czasie. Podpisane właśnie roczne aneksy do umów POZ tylko odsuwają w czasie moment, w którym system pierwszego kontaktu zacznie się blokować, tak jak już zablokowały się poradnie endoskopowe. Ten przykład z endoskopią jest dobrą lampką kontrolną. Terminy z listopada przesunęły się na marzec, około 60 tys. badań rocznie wisi w czteromiesięcznym ogonie. Ci pacjenci nie znikają – wracają do lekarza rodzinnego z nierozpoznanymi krwawieniami, niedokrwistością, bólami brzucha. Lekarz ma z jednej strony rosnące kolejki do podstawowych porad, z drugiej – rosnącą grupę chorych „zawieszonych” między POZ a niewydolną diagnostyką. To nie jest drobny dyskomfort, tylko realne ryzyko, że nowotwór jelita czy ciężka choroba zapalna zostanie rozpoznana o kilka miesięcy za późno. Kłopot w tym, że fundament finansowy tego wszystkiego – kapitacja, czyli stała stawka na pacjenta – kruszy się po cichu. Od 2022 roku NFZ nominalnie podnosił ją o 10, potem 5, teraz 3 proc. Brzmi to poprawnie, dopóki nie zderzymy tego z inflacją i faktem, że koszty pracy, energii, diagnostyki i IT skoczyły w dwa lata o ponad 20 proc. W realnych pieniądzach przychodnie tracą ok. 2 proc. rocznie, a obecne wpływy pokrywają tylko 85 proc. faktycznych kosztów. Resztę dopłaca właściciel przychodni albo… obcina koszty, często tam, gdzie pacjent tego nie widzi od razu: mniej personelu, mniej czasu na wizytę, mniejsze inwestycje w sprzęt. NFZ nie kłamie, gdy mówi, że postulowane przez Porozumienie Zielonogórskie 4,8 mld zł więcej to ogromny wydatek. Problem polega na tym, że traktuje go jak „kolejną grupę roszczeniową”, a nie jako pytanie, która część systemu ma być uprzywilejowana, jeśli pieniędzy i tak brakuje. Fundusz pokazuje miliardowe skutki podwyżek w POZ, ale nie mówi głośno, że bez wzmocnienia tego poziomu szpitale i tak utoną w napływie chorych, którzy powinni być zaopiekowani wcześniej. Z drugiej strony lekarze rodzinni mówią dziś głównie o skali niedofinansowania, a bardzo mało o tym, jak efektywnie wykorzystują obecne środki, jaki mają udział kosztów administracji, jakie wyniki zdrowotne osiągają w swojej populacji. Ten brak przejrzystości nie pomaga im budować społecznego mandatu do większych wydatków. W całej tej debacie prawie nie słychać pacjentów. Łatwo operować procentami i miliardami, trudniej przyznać, że te cztery miesiące opóźnienia na kolonoskopię to dla części ludzi wyrok w zawieszeniu. Politycy i instytucje uciekają w hasło „odwracania piramidy świadczeń”, ale nie przekładają go na konkret: więcej pieniędzy i ludzi na dole, mniej marnotrawstwa na górze. Perspektywa jest dość brutalna: jeśli państwo nie zdecyduje się na realne uprzywilejowanie POZ – zarówno finansowo, jak i organizacyjnie, z obowiązkową przejrzystością wydatków – to podstawowa opieka zdrowotna przestanie pełnić rolę filtra, a stanie się tylko kolejną zatkaną kolejką. Wtedy rachunek za dzisiejsze oszczędności w kapitacji zapłacimy wielokrotnie – w szpitalach, w ZUS-ie i w statystykach przedwczesnych zgonów.

Komentarze (0)

0/2000
Następny artykuł

NFZ tnie płatności za nadwykonania. To nie korekta, tylko ryzyko powrotu limitów

Czytaj dalej

Powiązane artykuły

NFZ tnie płatności za nadwykonania. To nie korekta, tylko ryzyko powrotu limitów

polsatnews.pl
wydarzenia.interia.pl
+1
24 mar

Czy finanse na NFZ są na krawędzi?

Stabilność finansowa systemu ochrony zdrowia w Polsce wymaga zdecydowanych działań, aby sprostać rosnącym kosztom i potrzebom społeczeństwa. Mimo dodatkowego wsparcia z Ministerstwa Zdrowia oraz Krajowego Planu Odbudowy, NFZ stoi przed wyzwaniami, które mogą prowadzić do kryzysu w dostępności świadczeń. Konieczna jest krytyczna analiza i strategiczne planowanie, aby uniknąć deficytu oraz zahamować pogłębiające się problemy.

mzdrowie.pl
16 mar

Krotoszyn zamyka onkologię. Kiedy leczenie raka przestaje się opłacać

Zawieszenie oddziału onkologii w Krotoszynie pokazuje, że w polskiej ochronie zdrowia rachunek ekonomiczny coraz częściej wygrywa z elementarnym bezpieczeństwem pacjentów. To nie jest lokalna awaria, tylko sygnał, jak skonstruowany system finansowania zmusza powiatowe szpitale do rezygnacji z leczenia nowotworów tam, gdzie chorzy faktycznie mieszkają.

rmf24.pl
rmf24.pl
+2
31 mar

Nowe zasady w AOS: Krótkowzroczna oszczędność z długoterminowymi konsekwencjami

Nowe zasady finansowania świadczeń w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS) mogą wydłużyć kolejki do diagnostyki, co zagraża zdrowiu pacjentów. Rozliczanie świadczeń ze współczynnikiem 0,4 zmusi placówki medyczne do ograniczania badań ponadlimitowych, uderzając szczególnie w pacjentów z chorobami nowotworowymi.

medexpress.pl
19 mar

NFZ oszczędza na diagnostyce. Mniej za nadwykonania, więcej w kolejce

pulsmedycyny.pl
stronazdrowia.pl
+2
1 kwi

Nowa lista refundacyjna: głośne terapie onkologiczne, ciche podwyżki w aptekach

Kwietniowa lista refundacyjna to z jednej strony realna ulga dla części ciężko chorych pacjentów – zwłaszcza onkologicznych – z drugiej zaś cichy rachunek do zapłacenia w aptekach przez setki tysięcy osób z chorobami przewlekłymi. Państwo ogłasza sukces nowych terapii, ale równolegle podnosi dopłaty do 380 leków i wycofuje z refundacji 48 pozycji, licząc, że w gąszczu nazw mało kto to zauważy.

gov.pl
aptekarzpolski.pl
+2
1 kwi
StartSzukaj