Ogłoszenia specjalistów szukających zatrudnienia w medycynie
36,9% dorosłych Polaków odkłada leczenie stomatologiczne z braku pieniędzy
1 dzień temu
2 min
36,9 proc. dorosłych Polaków rezygnuje z leczenia stomatologicznego z powodu braku pieniędzy – wynika z badania UCE RESEARCH i Implant Medical.
Komentarz redakcji
Ponad jedna trzecia dorosłych Polaków odkłada lub rezygnuje z leczenia stomatologicznego, bo nie stać ich na wizytę u dentysty. Najczęściej dotyczy to osób młodych oraz seniorów, a pacjenci rezygnują głównie z drogich procedur implantologicznych, ortodontycznych i protetycznych. Eksperci ostrzegają, że takie decyzje pogłębiają problemy zdrowotne i w dłuższej perspektywie generują wyższe koszty dla systemu ochrony zdrowia i gospodarki.
Źródło zdjęcia: unsplash.com - by Navy Medicine
Ponad jedna trzecia dorosłych Polaków (36,9 proc.) rezygnuje z leczenia stomatologicznego z powodu braku pieniędzy – wynika z badania UCE RESEARCH i Implant Medical, opublikowanego 28 kwietnia 2026 roku. Jednocześnie 49,7 proc. ankietowanych deklaruje, że nie ma problemu z finansowaniem wizyt u dentysty, a 13,4 proc. nie potrafi ocenić, czy kiedykolwiek stanęło przed takim dylematem.
Autorzy raportu zwracają uwagę, że decyzje o rezygnacji z leczenia nie rozkładają się równomiernie między grupami wiekowymi. Najczęściej z wizyt u dentysty z powodów finansowych rezygnują osoby w wieku 18–34 lata oraz pacjenci powyżej 65. roku życia. Wśród zabiegów, z których Polacy rezygnują najczęściej, przeważają procedury o najwyższych kosztach: implantologiczne (43,6 proc. wskazań), ortodontyczne (39,4 proc.) i protetyczne (38,9 proc.). Najrzadziej odkładane są leczenie kanałowe (11,2 proc.) oraz leczenie próchnicy (21,2 proc.).
Dr n. med. Piotr Przybylski z kliniki Implant Medical, konsultant merytoryczny badania, ocenia, że odsetek osób odpuszczających leczenie z przyczyn finansowych wskazuje na nierównowagę między kosztami usług a realnymi możliwościami gospodarstw domowych. Zaznacza, że ceny usług stomatologicznych w ostatnich latach systematycznie rosną. Wpływają na to wyższe koszty materiałów, energii, wynagrodzeń personelu oraz konieczność inwestowania w nowoczesne technologie. Jednocześnie dochody wielu Polaków, choć nominalnie wyższe, nie nadążają za wzrostem kosztów życia, przez co wydatki na zdrowie, zwłaszcza nierefundowane, są jednymi z pierwszych ograniczanych w domowych budżetach.
Analitycy UCE RESEARCH przypominają, że w Polsce stomatologia funkcjonuje głównie jako sektor prywatny, finansowany bezpośrednio z kieszeni pacjenta. Taka konstrukcja systemu powoduje dużą wrażliwość tej części ochrony zdrowia na inflację i wahania koniunktury gospodarczej. W praktyce gabinetów coraz częściej widać mechanizm odkładania leczenia lub dzielenia go na etapy jako strategię zarządzania domowymi finansami. Część pacjentów decyduje się na leczenie w systemie ratalnym, ale nie powstrzymuje to narastania kosztów w czasie.
Eksperci ostrzegają, że choroby jamy ustnej mają charakter postępujący. Odroczenie niezbędnego leczenia prowadzi zwykle do bardziej zaawansowanych problemów zdrowotnych i wyższych wydatków. Autorzy raportu opisują zjawisko „spirali kosztów”, w której krótkoterminowa oszczędność zamienia się w wielokrotnie większe obciążenia w przyszłości. Nieleczone stany zapalne w jamie ustnej mogą przyczyniać się do rozwoju chorób serca, nerek czy stawów, generując dodatkowe koszty w innych działach medycyny oraz pośrednie straty, takie jak spadek aktywności zawodowej czy ograniczenie zdolności do pracy.
Badanie, na które powołują się autorzy raportu, zrealizowała platforma analityczno-badawcza UCE RESEARCH metodą CAWI na ogólnopolskiej próbie 1007 dorosłych Polaków w wieku 18–80 lat. Respondentów dobrano kwotowo-losowo pod względem wieku, płci i regionu kraju, a ankiety wypełniano anonimowo online.
Wyniki badania mogą nasilić dyskusję o modelu finansowania stomatologii w Polsce i zakresie publicznej refundacji tego typu świadczeń. Dla praktyki medycznej oznaczają także konieczność dalszego poszukiwania rozwiązań organizacyjnych i finansowych, które ograniczą odkładanie leczenia z przyczyn ekonomicznych.
Statystyki dotyczące rezygnacji z leczenia stomatologicznego w Polsce
NFZ oszczędza na diagnostyce. Mniej za nadwykonania, więcej w kolejce
1 kwietnia 2026
3 min
Najważniejsze
•NFZ od 1 kwietnia 2026 r. zacznie płacić tylko 60% za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50% za rezonans i tomografię wykonane ponad limit kontraktu, licząc na oszczędność 625 mln zł.
•Wypłata środków za nadwykonania zostanie przesunięta z kwartalnych na roczne rozliczenia, co może utrudnić płynność finansową pracowni diagnostycznych.
•Wyłączeni z ograniczeń będą pacjenci do 18. roku życia, osoby z kartą DiLO oraz uczestnicy programu profilaktyki raka jelita grubego.
•Regulacja może prowadzić do wstrzymania przyjęć po wyczerpaniu limitu i wydłużenia kolejek, zamiast precyzyjnego zwalczania patologii w rozliczeniach.
•Obawy dotyczą ograniczenia dostępu do diagnostyki onkologicznej i potrzeby wprowadzenia równoległych standardów kierowania oraz uczciwych wycen świadczeń.
fot. NFZ
Stawka jest prosta: albo NFZ utrzyma dostępność do kluczowych badań, albo zacznie się nieformalna reglamentacja diagnostyki, tyle że rozpisana w Excelu, a nie w ustawie. Nowe zarządzenie prezesa Funduszu to de facto zmiana filozofii finansowania – pod osłoną technicznego języka o „stawce korygującej” i „nadwykonaniach”.
Twarde fakty są takie: od 1 kwietnia 2026 r. za gastroskopię i kolonoskopię wykonane ponad wartość kontraktu NFZ zapłaci 60 proc. ceny, za rezonans i tomografię – 50 proc. Teraz płaci 100 proc. Różnica nie jest kosmetyczna, tylko budżetowa: Fundusz liczy na 625 mln zł oszczędności w 2026 r. Do tego przesuwa moment wypłaty za nadwykonania – z kwartalnych rozliczeń na przelew „po roku”. Wyłączone są dzieci i młodzież do 18 lat, pacjenci z kartą DiLO oraz osoby w programie profilaktyki raka jelita grubego. Pierwotnie NFZ chciał płacić tylko 40 proc. od 1 stycznia, po burzliwych konsultacjach (ponad 240 uwag) złagodził projekt i zniósł wsteczność.
Tło tej operacji NFZ opowiada jednym zdaniem: koszty świadczeń nielimitowanych eksplodowały. Liczba świadczeń AOS wzrosła o ok. 20 proc., ich wartość – o 152 proc. W latach 2021–2025 średni koszt tomografii wzrósł o 64 proc., rezonansu o 58 proc., kolonoskopii o 82 proc., gastroskopii o 133 proc. Fundusz pokazuje też wyniki kontroli: w ponad 8,2 tys. z 12 tys. zbadanych rezonansów pracownie dzieliły badania kręgosłupa na kilka osobnych świadczeń, wymuszając dodatkowe skierowania i zawyżając koszty o ponad 1 mln zł. Ten obraz sugeruje, że system był dziurawy, a część podmiotów z niego korzystała.
Problem w tym, że zamiast skalpela NFZ sięga po siekierę. Zamiast precyzyjnie dobrać narzędzia – lepsze standardy kierowania, ostrą kontrolę patologii, korektę zawyżonych wycen – wprowadza prostą degresję: wszystko ponad umowę jest mniej warte. Ekonomiczny sygnał jest jasny: nie opłaca się robić badań powyżej kontraktu. I choć formalnie nadal można je wykonywać, wiele pracowni po prostu przestanie przyjmować pacjentów po wyczerpaniu limitu, bo 50–60 proc. stawki plus roczne opóźnienie płatności to prosta droga do utraty płynności.
Tu pojawia się pierwsza ślepa plamka w narracji NFZ: Fundusz mówi o oszczędnościach i nadużyciach, ale prawie nie mówi o efekcie dla kolejek. Naczelna Izba Lekarska już dziś raportuje przychodnie, które w kwietniu ograniczą przyjęcia, bo kontrakty się kończą. Organizacje pacjentów ostrzegają, że „nielimitowane” świadczenia staną się limitowane w praktyce – tyle że odpowiedzialność spadnie na placówki, które „nie chciały przyjąć”. NFZ zrzuca winę na lokalnych świadczeniodawców, jednocześnie projektując mechanizm, który premiuje wstrzemięźliwość w przyjmowaniu chorych.
Druga ślepa plamka to wiara, że wyłączenie dzieci, DiLO i programu przesiewowego załatwia problem onkologiczny. Pacjent bez DiLO, ale z realnym podejrzeniem raka jelita, nadal może utknąć w kolejce do „zwykłej” kolonoskopii blokowanej limitem opłacalności. Priorytet dla już włączonych w pakiet onkologiczny brzmi dobrze, ale opóźnienie w dojściu do samej karty DiLO może pogorszyć rokowania.
Z perspektywy systemu ten ruch NFZ to zapowiedź szerszej zmiany: inne „nielimitowane” świadczenia AOS też mogą dostać degresywną stawkę. Czyli mniej za więcej. Jeśli państwo naprawdę chce kontrolować koszty, musi równolegle dostarczyć coś jeszcze: uczciwe wyceny, twardą walkę z patologiami i odwagę powiedzenia wprost, jakie poziomy dostępności są politycznie akceptowalne. Inaczej będziemy mieli klasyczną polską wersję „racjonalizacji”: oficjalnie wszystko przysługuje, realnie rośnie liczba tych, którzy rezygnują albo idą prywatnie.
Wzrost kosztów diagnostyki (2021–2025) i nowe stawki za nadwykonania
Badanie
Wzrost średniego kosztu (2021–2025)
Stawka za nadwykonania od 1 IV 2026
Gastroskopia
+133%
60%
Kolonoskopia
+82%
60%
Rezonans magnetyczny
+58%
50%
Tomografia komputerowa
+64%
50%
Dane NFZ
Słownik pojęć
Nadwykonania
Świadczenia medyczne wykonane ponad ustalony w umowie z NFZ limit, za które rozliczane są dodatkowe płatności.
Stawka korygująca (degresywna)
Obniżona stawka procentowa stosowana do rozliczeń nadwykonań, m.in. 60% za gastroskopię/kolonoskopię i 50% za rezonans/TK.
AOS (Ambulatoryjna Opieka Specjalistyczna)
Poziom opieki medycznej umożliwiający pacjentom wizyty u specjalistów oraz diagnostykę w trybie ambulatoryjnym, dotąd nielimitowany w NFZ.
Karta DiLO
Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego – dokument gwarantujący onkologiczną ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną bez limitów finansowania.
Wsteczność (retroaktywność)
Zastosowanie nowych przepisów do zdarzeń mających miejsce przed ich obowiązywaniem; w omawianym przypadku NFZ zrezygnował z retroaktywnego stosowania stawek.