Ogłoszenia specjalistów szukających zatrudnienia w medycynie
27 proc. Polaków unika badań profilaktycznych, w tym 46 proc. młodych dorosłych
15 godz. temu
2 min
Komentarz redakcji
Raport enel-med „Badanie, które daje czas” pokazuje, że 27 proc. Polaków unika badań profilaktycznych, a 46 proc. osób w wieku 18–24 lata nigdy nie badało się w kierunku nowotworów. Regularnie kontroluje zdrowie tylko co piąty badany, przy czym mężczyźni i młodzi dorośli pozostają największą „białą plamą” profilaktyki. Dane wskazują zarówno na bariery po stronie pacjentów, jak i systemu ochrony zdrowia.
Ponad jedna czwarta Polaków unika badań profilaktycznych, a niemal połowa młodych dorosłych nigdy nie wykonała badań onkologicznych – wynika z raportu enel-med.
Źródło zdjęcia: unsplash.com - by Angiola Harry
27 proc. Polaków unika badań profilaktycznych, a 46 proc. młodych dorosłych w wieku 18–24 lata nigdy nie wykonało badań onkologicznych – wynika z raportu enel-med „Badanie, które daje czas”, opisanego przez Termedię i Alert Medyczny. Badanie pokazuje duże luki w systematycznej profilaktyce zdrowotnej, zwłaszcza wśród mężczyzn i osób wchodzących w dorosłość.
Autorzy raportu wyróżnili cztery postawy wobec profilaktyki. Grupę „unikających” stanowi 27 proc. badanych, którzy nigdy nie wykonywali badań w kierunku chorób onkologicznych i uważają, że problem ich nie dotyczy. „Odkładacze” to 28 proc. respondentów – nie negują potrzeby badań, ale przesuwają je na później, często z powodu kosztów, braku objawów i lęku przed diagnozą. Kolejne 24 proc. określono jako „zależnych od lekarza” – badają się głównie po wyraźnym zaleceniu w gabinecie. Najmniejszą grupę, 21 proc., tworzą „planerzy”, którzy regularnie wykonują badania zgodnie z harmonogramem.
Z danych wynika, że wejście w dorosłość nie oznacza automatycznego wejścia w system profilaktyki. W grupie wiekowej 18–24 lata aż 46 proc. osób zadeklarowało, że nigdy nie wykonywało badań onkologicznych, a 38 proc. nie wie, jakie badania pozwalają wykrywać najczęstsze nowotwory. Młodzi częściej znajdują się w grupie „unikających”, rzadziej traktują też badania jako stały element dbania o zdrowie.
Drugą dużą „białą plamą” są mężczyźni. Regularnie bada się tylko 16 proc. z nich, wobec 25 proc. kobiet, a 29 proc. mężczyzn w ogóle nie wykonuje badań onkologicznych. 36 proc. mężczyzn zgłasza się do specjalisty, takiego jak urolog czy kardiolog, dopiero po pojawieniu się objawów, podczas gdy wśród kobiet odsetek ten wynosi 26 proc. Mężczyźni częściej też wskazują brak wiedzy o profilaktyce jako barierę.
Eksperci zwracają uwagę na znaczenie organizacji procesu diagnostycznego. – Największą barierą bywa logistyka: terminy, skierowania i brak jasnego planu badań. Jeśli pacjent wychodzi z gabinetu z konkretną rekomendacją i od razu ma zaproponowany termin, prawdopodobieństwo wykonania badania rośnie wielokrotnie – mówi dr hab. n. med. Katarzyna Dobruch-Sobczak, radiolog i konsultant medyczny Centrum Zdrowia i Profilaktyki Onkologicznej enel-med.
Raport przypomina, że w Polsce rak prostaty należy do najczęściej rozpoznawanych nowotworów złośliwych u mężczyzn. Co roku lekarze diagnozują go u ponad 20 tys. pacjentów, a choroba odpowiada za ok. 5,5 tys. zgonów. Wielu chorych trafia do specjalistów dopiero na etapie zaawansowanym, co ogranicza skuteczność leczenia.
Na obraz sytuacji nakładają się bariery systemowe. Jak informuje enel-med, po zmianach zasad rozliczania nadwykonań przez NFZ kolejki do badań diagnostycznych, takich jak gastroskopia, kolonoskopia czy rezonans magnetyczny, wydłużyły się nawet o wiele miesięcy, a w części przypadków – o ponad rok. Dla pacjentów oznacza to dłuższy czas oczekiwania na rozpoznanie choroby, mimo rosnącej deklarowanej świadomości znaczenia profilaktyki.
Dane z raportu sugerują, że poprawa wyników wymaga jednoczesnego wzmacniania edukacji zdrowotnej, szczególnie wśród młodych dorosłych i mężczyzn, oraz upraszczania ścieżki dostępu do badań. Kluczowe mogą być jasne rekomendacje lekarzy, programy profilaktyczne w miejscu pracy i takie organizowanie wizyt, by diagnostyka była możliwa do wkomponowania w codzienne życie pacjentów.
NFZ oszczędza na diagnostyce. Mniej za nadwykonania, więcej w kolejce
3 tygodnie temu
3 min
Najważniejsze
•NFZ od 1 kwietnia 2026 r. zacznie płacić tylko 60% za gastroskopię i kolonoskopię oraz 50% za rezonans i tomografię wykonane ponad limit kontraktu, licząc na oszczędność 625 mln zł.
•Wypłata środków za nadwykonania zostanie przesunięta z kwartalnych na roczne rozliczenia, co może utrudnić płynność finansową pracowni diagnostycznych.
•Wyłączeni z ograniczeń będą pacjenci do 18. roku życia, osoby z kartą DiLO oraz uczestnicy programu profilaktyki raka jelita grubego.
•Regulacja może prowadzić do wstrzymania przyjęć po wyczerpaniu limitu i wydłużenia kolejek, zamiast precyzyjnego zwalczania patologii w rozliczeniach.
•Obawy dotyczą ograniczenia dostępu do diagnostyki onkologicznej i potrzeby wprowadzenia równoległych standardów kierowania oraz uczciwych wycen świadczeń.
fot. NFZ
Stawka jest prosta: albo NFZ utrzyma dostępność do kluczowych badań, albo zacznie się nieformalna reglamentacja diagnostyki, tyle że rozpisana w Excelu, a nie w ustawie. Nowe zarządzenie prezesa Funduszu to de facto zmiana filozofii finansowania – pod osłoną technicznego języka o „stawce korygującej” i „nadwykonaniach”.
Twarde fakty są takie: od 1 kwietnia 2026 r. za gastroskopię i kolonoskopię wykonane ponad wartość kontraktu NFZ zapłaci 60 proc. ceny, za rezonans i tomografię – 50 proc. Teraz płaci 100 proc. Różnica nie jest kosmetyczna, tylko budżetowa: Fundusz liczy na 625 mln zł oszczędności w 2026 r. Do tego przesuwa moment wypłaty za nadwykonania – z kwartalnych rozliczeń na przelew „po roku”. Wyłączone są dzieci i młodzież do 18 lat, pacjenci z kartą DiLO oraz osoby w programie profilaktyki raka jelita grubego. Pierwotnie NFZ chciał płacić tylko 40 proc. od 1 stycznia, po burzliwych konsultacjach (ponad 240 uwag) złagodził projekt i zniósł wsteczność.
Tło tej operacji NFZ opowiada jednym zdaniem: koszty świadczeń nielimitowanych eksplodowały. Liczba świadczeń AOS wzrosła o ok. 20 proc., ich wartość – o 152 proc. W latach 2021–2025 średni koszt tomografii wzrósł o 64 proc., rezonansu o 58 proc., kolonoskopii o 82 proc., gastroskopii o 133 proc. Fundusz pokazuje też wyniki kontroli: w ponad 8,2 tys. z 12 tys. zbadanych rezonansów pracownie dzieliły badania kręgosłupa na kilka osobnych świadczeń, wymuszając dodatkowe skierowania i zawyżając koszty o ponad 1 mln zł. Ten obraz sugeruje, że system był dziurawy, a część podmiotów z niego korzystała.
Problem w tym, że zamiast skalpela NFZ sięga po siekierę. Zamiast precyzyjnie dobrać narzędzia – lepsze standardy kierowania, ostrą kontrolę patologii, korektę zawyżonych wycen – wprowadza prostą degresję: wszystko ponad umowę jest mniej warte. Ekonomiczny sygnał jest jasny: nie opłaca się robić badań powyżej kontraktu. I choć formalnie nadal można je wykonywać, wiele pracowni po prostu przestanie przyjmować pacjentów po wyczerpaniu limitu, bo 50–60 proc. stawki plus roczne opóźnienie płatności to prosta droga do utraty płynności.
Tu pojawia się pierwsza ślepa plamka w narracji NFZ: Fundusz mówi o oszczędnościach i nadużyciach, ale prawie nie mówi o efekcie dla kolejek. Naczelna Izba Lekarska już dziś raportuje przychodnie, które w kwietniu ograniczą przyjęcia, bo kontrakty się kończą. Organizacje pacjentów ostrzegają, że „nielimitowane” świadczenia staną się limitowane w praktyce – tyle że odpowiedzialność spadnie na placówki, które „nie chciały przyjąć”. NFZ zrzuca winę na lokalnych świadczeniodawców, jednocześnie projektując mechanizm, który premiuje wstrzemięźliwość w przyjmowaniu chorych.
Druga ślepa plamka to wiara, że wyłączenie dzieci, DiLO i programu przesiewowego załatwia problem onkologiczny. Pacjent bez DiLO, ale z realnym podejrzeniem raka jelita, nadal może utknąć w kolejce do „zwykłej” kolonoskopii blokowanej limitem opłacalności. Priorytet dla już włączonych w pakiet onkologiczny brzmi dobrze, ale opóźnienie w dojściu do samej karty DiLO może pogorszyć rokowania.
Z perspektywy systemu ten ruch NFZ to zapowiedź szerszej zmiany: inne „nielimitowane” świadczenia AOS też mogą dostać degresywną stawkę. Czyli mniej za więcej. Jeśli państwo naprawdę chce kontrolować koszty, musi równolegle dostarczyć coś jeszcze: uczciwe wyceny, twardą walkę z patologiami i odwagę powiedzenia wprost, jakie poziomy dostępności są politycznie akceptowalne. Inaczej będziemy mieli klasyczną polską wersję „racjonalizacji”: oficjalnie wszystko przysługuje, realnie rośnie liczba tych, którzy rezygnują albo idą prywatnie.
Wzrost kosztów diagnostyki (2021–2025) i nowe stawki za nadwykonania
Badanie
Wzrost średniego kosztu (2021–2025)
Stawka za nadwykonania od 1 IV 2026
Gastroskopia
+133%
60%
Kolonoskopia
+82%
60%
Rezonans magnetyczny
+58%
50%
Tomografia komputerowa
+64%
50%
Dane NFZ
Słownik pojęć
Nadwykonania
Świadczenia medyczne wykonane ponad ustalony w umowie z NFZ limit, za które rozliczane są dodatkowe płatności.
Stawka korygująca (degresywna)
Obniżona stawka procentowa stosowana do rozliczeń nadwykonań, m.in. 60% za gastroskopię/kolonoskopię i 50% za rezonans/TK.
AOS (Ambulatoryjna Opieka Specjalistyczna)
Poziom opieki medycznej umożliwiający pacjentom wizyty u specjalistów oraz diagnostykę w trybie ambulatoryjnym, dotąd nielimitowany w NFZ.
Karta DiLO
Karta Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego – dokument gwarantujący onkologiczną ścieżkę diagnostyczno-terapeutyczną bez limitów finansowania.
Wsteczność (retroaktywność)
Zastosowanie nowych przepisów do zdarzeń mających miejsce przed ich obowiązywaniem; w omawianym przypadku NFZ zrezygnował z retroaktywnego stosowania stawek.