Ogłoszenia specjalistów szukających zatrudnienia w medycynie
Ustrzyki Dolne: pierwszy szpital w Polsce w restrukturyzacji na podstawie prawa
1 dzień temu
3 min
Komentarz redakcji
Szpital w Ustrzykach Dolnych jako pierwszy SPZOZ w Polsce uzyskał zatwierdzenie układu z wierzycielami w oparciu o prawo restrukturyzacyjne, otwierając nowy rynek dla doradców, ale też spór o konsekwencje takich działań. Zadłużone placówki, jak szpital w Skarżysku-Kamiennej czy szpitale w Lesku, Sanoku i Dębicy, szukają ratunku w podobnych procedurach, co niepokoi samorządowców, związkowców i dostawców. Równolegle trwają prace nad zmianą przepisów oraz dyskusja, czy szpitale powinny zostać całkowicie wyłączone z prawa restrukturyzacyjnego i upadłościowego.
Doradcy restrukturyzacyjni wchodzą do publicznych szpitali, wykorzystując prawo restrukturyzacyjne mimo braku jasnych przepisów dla SPZOZ-ów i budząc obawy o ich przyszłość.
Źródło zdjęcia: unsplash.com - by Olga Kononenko
Szpitale powiatowe w całej Polsce coraz częściej sięgają po procedury z prawa restrukturyzacyjnego, mimo że obowiązujące przepisy wprost nie przewidują takiej możliwości dla samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej. W lutym 2026 r. Sąd Rejonowy w Rzeszowie zatwierdził układ częściowy z wierzycielami szpitala w Ustrzykach Dolnych, co otworzyło drogę do restrukturyzacji jego zadłużenia i stało się precedensem dla innych placówek. Na rynku pojawili się wyspecjalizowani doradcy restrukturyzacyjni, którzy przygotowują dla szpitali plany naprawcze i prowadzą je przez skomplikowane procedury prawne.
Starosta bieszczadzki Marek Andruch, odpowiedzialny za szpital w Ustrzykach Dolnych, nie ukrywa, że decyzja o wejściu w restrukturyzację wiąże się z dużą niepewnością. Podkreśla, że ryzyko jest „olbrzymie”, ale alternatywą byłoby – jak ocenia – szybkie zamknięcie placówki. Zaznacza, że samorząd oparł plan naprawczy na założeniu, iż pojawią się reformy systemowe, które pozwolą szpitalowi realnie spłacać długi, a nie tylko odsuwać je w czasie. Brak takich zmian może jednak, jego zdaniem, przekreślić wysiłki podejmowane w ramach układu z wierzycielami.
Zadłużenie dotyka także inne szpitale powiatowe. Placówka w Skarżysku-Kamiennej ma 142 mln zł długu i w lutym 2023 r. wygenerowała niemal 3 mln zł straty. Łączne zadłużenie szpitali w Lesku, Sanoku i Dębicy sięga około 400 mln zł. W Skarżysku-Kamiennej od 2025 r. doradzała spółka Formedis, która za 88,56 tys. zł brutto przygotowała plan naprawczy oparty m.in. na zastosowaniu procedur z ustawy – Prawo restrukturyzacyjne. W marcu 2026 r. ruszyło tam przyspieszone postępowanie układowe.
To właśnie restrukturyzacja w Skarżysku-Kamiennej pokazała, jak szybko spór prawny może przełożyć się na sytuację chorych. Hurtownia farmaceutyczna, obawiając się ryzyka związanego z postępowaniem restrukturyzacyjnym, odmówiła podpisania nowej umowy na dostawę trzech leków stosowanych w programie dla pacjentów ze stwardnieniem rozsianym. W efekcie około 30 chorych musi przenieść się do innych ośrodków, bo szpital przestanie ich leczyć w ramach tego programu. Doradcy szpitala przekonują, że reakcja dostawcy była nieadekwatna, a szpital w restrukturyzacji ma obowiązek terminowo regulować bieżące faktury.
Kwestia stosowania prawa restrukturyzacyjnego wobec SPZOZ-ów dzieli środowiska prawnicze, samorządowe i biznesowe. Wierzyciele – w tym dostawcy leków, sprzętu i usług – ostrzegają, że umorzenie części zobowiązań oznacza realne straty, szczególnie dla małych i średnich firm. Ekspert rynku zdrowia Wojciech Wiśniewski wskazuje, że system szpitalnictwa od lat finansuje się poprzez tzw. kredyt kupiecki u dostawców, a powszechna restrukturyzacja mogłaby zachwiać zaufaniem i skłonić firmy do wycofania się ze współpracy ze szpitalami.
Związki zawodowe i organizacje pracodawców szpitalnych domagają się jednocześnie zmian w prawie. Rada Dialogu Społecznego przyjęła uchwałę, w której apeluje o wyłączenie szpitali z przepisów dotyczących restrukturyzacji i upadłości. Reprezentanci strony społecznej ostrzegają, że niekontrolowane procesy naprawcze mogą doprowadzić do likwidacji części placówek, zwolnień grupowych, obniżek wynagrodzeń oraz ograniczenia dostępności świadczeń, zwłaszcza w mniejszych miejscowościach. Ministerstwo Zdrowia zapowiada, że przedstawi projekt zmian Radzie Ministrów, ale ostateczne decyzje należą do rządu.
Dla pacjentów i dostawców oznacza to okres przedłużającej się niepewności. Z jednej strony szpitale próbują ratować się dzięki układom z wierzycielami, z drugiej – wciąż nie wiadomo, czy i w jakim zakresie państwo dopuści stosowanie restrukturyzacji wobec SPZOZ-ów. Kierunek, który wybierze rząd, zdecyduje o tym, czy obecne „dzikie” postępowania zostaną ucywilizowane i uregulowane, czy też szpitale zostaną całkowicie wyłączone z tego typu procedur, a problem zadłużenia trzeba będzie rozwiązać innymi narzędziami finansowymi.
Nowe rozporządzenie dotyczące finansowania szpitali może wpłynąć na restrukturyzację systemu ochrony zdrowia w Polsce, ale istnieją obawy, że może prowadzić do niepożądanych nadużyć. Dyrektorzy szpitali mogą być zachęceni do likwidacji oddziałów bez zapewnienia alternatywnych rozwiązań, co wpłynie na jakość opieki medycznej.
Nowe rozporządzenie dotyczące finansowania szpitali w Polsce, które zakłada, że placówki likwidujące oddział otrzymają przez dwa lata połowę wcześniejszego kontraktu, może stać się kluczowym elementem przyszłej restrukturyzacji systemu ochrony zdrowia. Stawka tej regulacji jest wysoka, ponieważ niewłaściwe wdrożenie może mieć poważne konsekwencje dla efektywności i jakości świadczeń medycznych, na które już teraz składają się problemy finansowe oraz organizacyjne.
Ministerstwo Zdrowia w przeszłości podejmowało próby racjonalizacji szpitalnictwa, m.in. przez redukcję liczby łóżek; jednak te działania nie przyniosły oczekiwanych rezultatów. Dlatego teraz zdecydowano się na bardziej bezpośredni bodziec finansowy, który ma skłonić szpitale do podejmowania samodzielnych decyzji o likwidacji niektórych oddziałów. Teoretycznie powinno to wspierać konsolidację i przeprofilowanie, ale bez jasno określonych wymagań może prowadzić do sytuacji, w której dyrektorzy wybiorą drogę najmniejszego oporu, likwidując oddziały w zamian za dodatkowe środki finansowe, nie oferując w zamian niczego nowego.
Takie podejście budzi zrozumiałe obawy. Anna Gołębicka, ekonomistka i członek rady NFZ, ostrzega, że brak szczegółowych warunków w rozporządzeniu może skutkować nadużyciami. Istnieje ryzyko, że szpitale będą zamykać oddziały o niskim obłożeniu, podtrzymując strukturalne niedomagania systemu, a tym samym marnotrawiąc publiczne środki. Tymczasem nie podjęto jeszcze kroków, by dokładnie ustalić, które oddziały są rzeczywiście zbędne, co utrudnia ocenę potencjalnych korzyści płynących z likwidacji.
Przyjęta strategia, mimo swoich zamierzeń, może zatem przynieść więcej szkody niż pożytku. Zamiast poprawy ryzykujemy dalsze pogorszenie dostępności i jakości świadczeń. Bez wdrożenia odpowiednich mechanizmów kontroli oraz nadzoru nowe rozporządzenie może jedynie pogłębić obecne problemy finansowe i organizacyjne, na które cierpi polski system zdrowia.
Perspektywa na przyszłość wydaje się zatem jasna: konieczne jest nieustanne monitorowanie efektów wprowadzonego rozporządzenia oraz ewentualne korekty w jego implementacji. Rząd powinien zintensyfikować dialog z ekspertami i interesariuszami, aby stworzyć bardziej kompleksowy i zrównoważony system opieki zdrowotnej, który zaspokoi rosnące potrzeby społeczeństwa, zamiast prowadzić do jego dalszej destabilizacji.