Najważniejsze
- •Prof. Marcin Kozakiewicz, kierownik Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej UM w Łodzi, zmarł po obrażeniach odniesionych w wypadku na autostradzie A1.
- •Do zderzenia doszło w nocy z 23 na 24 maja na odcinku między węzłami Tuszyn i Łódź-Południe, gdy w samochód lekarzy uderzył pojazd jadący pod prąd.
- •Śmierć profesora wywołała szeroki odzew w środowisku medycznym, które podkreśla jego znaczenie jako lekarza, naukowca i nauczyciela akademickiego.
- •Śledczy badają, jak drugi kierowca znalazł się na jezdni pod prąd; nadal brakuje pełnych oficjalnych informacji o stanie wszystkich rannych i części szczegółów zdarzenia.
Uniwersytet Medyczny w Łodzi i organizacje branżowe poinformowały w piątek, 29 maja, o śmierci prof. Marcina Kozakiewicza po wypadku na A1 pod Łodzią.

Uniwersytet Medyczny w Łodzi oraz organizacje branżowe poinformowały w piątek, 29 maja, o śmierci prof. Marcina Kozakiewicza, kierownika Kliniki Chirurgii Szczękowo-Twarzowej UM w Łodzi. Lekarz zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w czołowym zderzeniu na autostradzie A1 pod Łodzią, do którego doszło w nocy z 23 na 24 maja.
Informację o śmierci profesora podały m.in. Uniwersytet Medyczny w Łodzi oraz Polskie Towarzystwo Chirurgii Stomatologicznej i Szczękowo-Twarzowej. Z dostępnych materiałów nie wynika jednoznacznie, który z tych komunikatów opublikowano jako pierwszy. Uczelnia przypomniała, że prof. Kozakiewicz kierował Kliniką Chirurgii Szczękowo-Twarzowej i należał do najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli tej specjalności w kraju.
Według ustaleń policji, przekazywanych mediom, do wypadku doszło około godz. 2.25 na odcinku A1 między węzłami Tuszyn i Łódź-Południe. Samochód, którym jechali lekarze, zderzył się czołowo z autem jadącym pod prąd. W wielu relacjach medialnych drugi kierowca jest opisywany jako 69-letni obywatel Czech, poruszający się samochodem na czeskich numerach rejestracyjnych. Mężczyzna zginął na miejscu.
Prof. Kozakiewicz trafił po wypadku do szpitala i zmarł po kilku dniach. Dostępne materiały nie podają jednak jednoznacznie ani oficjalnie dokładnego czasu zgonu. Samochodem podróżowali także inni lekarze, którzy odnieśli obrażenia. Nie ma pełnych, aktualnych i oficjalnych informacji o stanie wszystkich pozostałych poszkodowanych. Okoliczności zdarzenia wyjaśniają służby, a media podają, że sprawa prowadzona jest pod nadzorem prokuratury.
Śledztwo i reakcje środowiska
Śmierć profesora odbiła się szerokim echem w środowisku medycznym, ponieważ był on nie tylko praktykującym lekarzem, lecz także kierownikiem kliniki i nauczycielem akademickim. Dla polskiej chirurgii szczękowo-twarzowej oznacza to stratę jednego z najbardziej znanych specjalistów związanych z łódzką uczelnią.
Śledczy mają wyjaśnić, jak doszło do wjazdu samochodu na autostradę pod prąd i jaki był przebieg trasy kierowcy. Nadal nie wiadomo, dlaczego drugie auto znalazło się na jezdni pod prąd. Nierozstrzygnięte pozostają też rozbieżności w medialnych relacjach dotyczących miejsca kongresu, z którego mieli wracać lekarze, oraz aktualnego stanu wszystkich rannych.