·Zawody Medyczne

Pielęgniarka z receptą — szansa czy dodatkowe obciążenie?

3 godz. temu
·
10 min

Dziesięć lat temu polskie pielęgniarki dostały prawo wypisywania recept. Część środowiska świętowała awans zawodowy. Inne głosy mówiły wprost: to kolejna robota zrzucona na ludzi, których i tak jest za mało. Dekadę później widać, kto miał rację — i że oboje.

Pexels — Gustavo Fring
Pexels — Gustavo Fring

Był styczeń 2016 roku, kiedy weszły w życie przepisy dające polskim pielęgniarkom i położnym coś, czego przez całą historię zawodu nie miały: prawo wypisywania recept i kierowania na badania diagnostyczne we własnym imieniu.

Nie był to prezent bez powodu. System ochrony zdrowia szukał od lat odpowiedzi na jedno pytanie: co zrobić z kolejkami do lekarzy, skoro lekarzy nie przybywa, a chorych jest coraz więcej? Odpowiedź brzmiała: niech część zadań przejmą pielęgniarki. Niech oceniają stan pacjenta, niech ordynują leki na przewlekłe choroby, niech wypisują recepty kontynuacyjne.

Reakcja była podzielona. Entuzjaści mówili o długo oczekiwanym awansie zawodowym, o pełniejszym wykorzystaniu wiedzy i kompetencji, o krok zbliżeniu do standardów z Zachodu. Sceptycy — i to też były głosy ze środowiska — mówili o czymś innym: że pielęgniarce, która przez osiem godzin zajmuje się opieką nad czterema salami pacjentów, dokłada się kolejny obowiązek, za który nikt nie płaci i który odrywa ją od tego, po co studiowała.

Minęło dziesięć lat. Obraz jest bardziej skomplikowany niż w którymkolwiek z tych narracji.


Co konkretnie zmieniło się w 2016 roku

Uprawnienia receptowe pielęgniarek i położnych weszły w życie na mocy art. 15a ustawy z 15 lipca 2011 roku o zawodach pielęgniarki i położnej. Od 1 stycznia 2016 roku pielęgniarka lub położna, która spełnia określone warunki, może samodzielnie ordynować leki z wykazu substancji czynnych opublikowanego przez Ministra Zdrowia [1].

Warunki wejścia nie były — i nie są — banalne. Żeby móc wypisywać recepty ordynujące, trzeba mieć dyplom ukończenia studiów II stopnia (magisterium) albo tytuł specjalisty w dziedzinie pielęgniarstwa, a dodatkowo ukończyć kurs specjalistyczny „Ordynowanie leków i wypisywanie recept” część I [2]. Kurs dzieli się na dwie części — pierwsza daje prawo do samodzielnej ordynacji wybranych leków, druga do wypisywania recept kontynuacyjnych, czyli przedłużania terapii zaleconej wcześniej przez lekarza.

Pielęgniarki z „starym” wykształceniem — po liceum medycznym albo policealnym studium zawodowym — nie zostały wykluczone. One też mogą zdobyć te uprawnienia, spełniając odrębną ścieżkę wymagań z tej samej ustawy [2].

Zakres leków był od początku ograniczony i precyzyjnie zdefiniowany — bez substancji bardzo silnie działających, środków odurzających i psychotropowych. Żadna pielęgniarka nie może wypisać recepty na cokolwiek. Może wypisać receptę na to, co stoi w rozporządzeniu.


Czerwiec 2024: lista leków znacząco się rozrosła

Przez kilka lat lista substancji i wyrobów dostępnych pielęgniarce ze skrzyneczki receptowej była dość skromna. W czerwcu 2024 roku Ministerstwo Zdrowia wydało nowelizację rozporządzenia (Dz.U. 2024 poz. 876), która zmieniła tę sytuację zauważalnie [3].

Co nowego pojawiło się w katalogu:

Do leków przeciwzakaźnych dołączono dwie substancje stosowane w infekcjach dróg moczowych — fosfomycynę i nitrofurantoinę. Pielęgniarka może je teraz przepisać samodzielnie po przeprowadzeniu badania fizykalnego [4]. To zmiana mająca realny sens kliniczny: zakażenia układu moczowego to jedna z najczęstszych diagnoz w POZ, a dostęp do antybiotyku w tej sytuacji przez pielęgniarkę POZ skraca ścieżkę pacjenta o jeden krok.

Do listy trafiło sulfatiazolum argentum — preparat do leczenia trudno gojących się ran i oparzeń. Dla pielęgniarek pracujących w opiece długoterminowej i leczeniu ran to uzupełnienie arsenału, który wcześniej wymagał recepty od lekarza.

Rozszerzono też wykaz wyrobów medycznych — wkładki ortopedyczne, zestawy infuzyjne do pomp insulinowych. Osobną zmianą, ważną szczególnie dla środowiska położniczego, było dodanie do uprawnień położnych antykoncepcji awaryjnej [3].

Zaktualizowany wykaz badań diagnostycznych, na które pielęgniarki mogą kierować, objął m.in. HbA1c (hemoglobinę glikowaną — kluczowy wskaźnik w cukrzycy), cholesterol całkowity i frakcje, CRP, posiew moczu z antybiogramem, szybkie testy antygenowe na SARS-CoV-2, grypę i RSV [3].

To nie kosmetyka. Pielęgniarka POZ z pełnymi uprawnieniami receptowymi w 2026 roku może realnie prowadzić pacjenta z cukrzycą, nadciśnieniem i nawracającymi infekcjami dróg moczowych bez konieczności angażowania lekarza przy każdej wizycie.


Co mówią badania — i skąd wiemy, że to działa

W 2022 roku w International Journal of Environmental Research and Public Health (MDPI) ukazało się badanie polskich naukowców z MDC w Siedlcach — Kozłowskiego i współpracowników — poświęcone pierwszym latom funkcjonowania recept pielęgniarskich w Polsce [5]. To jedno z niewielu badań empirycznych dokumentujących praktyczne skutki tej zmiany.

Wyniki były i zaskakujące, i potwierdzające intuicję kliniczną jednocześnie. Pacjenci korzystający z recept wypisywanych przez pielęgniarki to przede wszystkim osoby w przedziale 50–70 lat z chorobami przewlekłymi — nadciśnieniem, cukrzycą, chorobami układu krążenia. To właśnie ta grupa generuje największą liczbę wizyt receptowych: przychodzi odebrać receptę kontynuacyjną, nie potrzebuje nowego badania przez lekarza, nie wymaga modyfikacji terapii. Idealni kandydaci do porady pielęgniarskiej.

Badanie potwierdziło, że pielęgniarki z uprawnieniami receptowymi rzeczywiście odciążają lekarzy POZ — nie symbolicznie, ale mierzalnie. Liczba wizyt receptowych kierowanych do pielęgniarki systematycznie rosła. Pacjenci, zwłaszcza starsi, przyjmowali tę zmianę pozytywnie — krótszy czas oczekiwania, znajoma twarz, ta sama opieka.

Było też coś, czego nikt głośno nie mówił przy uchwalaniu przepisów: pielęgniarki chętnie korzystały z uprawnień, gdy miały warunki organizacyjne do ich wykonywania. Gdy ich nie miały — nie korzystały. To detal, który wiele mówi o tym, dlaczego sama zmiana przepisów to za mało.


Dwa głosy — i oba mają rację

Wróćmy do napięcia z początku. Bo ono nie zniknęło — tylko zmieniło kształt.

Głos pierwszy: to awans zawodowy, i to dawno zasłużony.

Pielęgniarka w Polsce ma co najmniej trzyletnie studia licencjackie — coraz częściej pięcioletnie magisterskie. Zna farmakologię, zna pacjentów, spędza przy nich wielokrotnie więcej czasu niż lekarz. Przez dekady była w sytuacji, w której widziała, czego pacjentowi potrzeba — i musiała czekać na podpis kogoś, kto często znał go gorzej.

Uprawnienia receptowe to korekta tej nierównowagi. Anna Dudzińska, przewodnicząca Okręgowej Rady Pielęgniarek i Położnych w Warszawie, mówi wprost: „Koleżanki w Irlandii robią tylko to, co leży w ich kompetencjach. Jeśli uczę pacjenta, jak wykonać zastrzyk z insuliny, to nie wchodzę w kompetencje lekarza. Współpracuję z nim w zespole, bo on jest potrzebny do innych zadań” [6]. To model, do którego Polska zmierza — choć powoli.

Prezes NRL Łukasz Jankowski w grudniu 2025 roku, przy dyskusji o planowanej roli APN (pielęgniarki zaawansowanej praktyki), powiedział: „To integralna część nowoczesnych systemów opieki zdrowotnej. Musimy w pełni wykorzystać wysokie kompetencje pielęgniarek, aby wspólnie dbać o zdrowie pacjentów” [6]. Lekarze coraz wyraźniej dostrzegają, że w obliczu deficytu kadry medycznej zawód pielęgniarki musi działać szerzej — nie jako pomoc przy łóżku, ale jako partner kliniczny.

Głos drugi: komu dorzucacie te obowiązki?

Średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosi 54 lata. Poniżej trzydziestki pracuje zaledwie 5,5% personelu pielęgniarskiego. NIPiP ostrzega, że do 2030 roku z systemu odejdzie 26–36 tysięcy pielęgniarek [7]. Tych, które zostają, jest coraz mniej — i każda jest coraz bardziej obciążona.

Gdy do listy obowiązków dochodzi wypisywanie recept, konieczność ukończenia kursu, prowadzenie dokumentacji ordynacyjnej, rejestracja w NFZ — dla pielęgniarki szpitalnej pracującej na zmianie z czterema salami to może wyglądać nie jak szansa, ale jak kolejny ciężar zrzucony bez zasobu czasowego i organizacyjnego na jego realizację.

Projekt nowelizacji ustawy o zawodach pielęgniarki i położnej z 2026 roku planuje wprowadzić obowiązek zdobywania 100 punktów edukacyjnych co pięć lat [8]. To krok ku profesjonalizacji — ale też realne zobowiązanie czasowe dla środowiska, które już dziś jest na granicy wydolności.

Napięcie między tymi dwoma głosami nie wynika z tego, że jedna strona się myli. Wynika z tego, że polskie pielęgniarstwo dostaje nowe uprawnienia bez adekwatnych zasobów do ich wykonywania. Awans jest prawdziwy. Przeciążenie też.


Co przyniesie nowa ustawa — i co zmieni dla ciebie

W marcu 2026 roku projekt nowej ustawy o zawodzie pielęgniarki i zawodzie położnej trafił do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów pod numerem UD387 [9]. Przyjęcie przez rząd planowane jest na kwiecień 2026 roku — czyli dosłownie teraz.

Zmiany, jeśli projekt przejdzie bez istotnych zmian, będą głębsze niż wszystko, co działo się od 2016 roku.

Trzy poziomy kompetencyjne zamiast jednego. Pielęgniarka ogólna — z licencjatem lub starą szkołą medyczną. Pielęgniarka kwalifikowana — z magisterium lub specjalizacją. Pielęgniarka kliniczna — z magisterium i tytułem specjalisty. To ma rozwiązać wieloletni chaos, w którym dwie pielęgniarki w jednym szpitalu robiły to samo, a jedna zarabiała tysiące złotych mniej niż druga [9].

Pielęgniarka zaawansowanej praktyki (APN — Advanced Practice Nurse). To najważniejsza nowość i zarazem największy skręt w kierunku zachodniej praktyki. APN to pielęgniarka z magistrem, tytułem specjalisty, co najmniej dziesięcioletnim stażem (pięć lat w danej dziedzinie) i potwierdzonymi kompetencjami. Ma działać samodzielnie w określonym zakresie — szczególnie w podstawowej opiece zdrowotnej, przy prowadzeniu chorób przewlekłych [10]. Szacuje się, że APN stanowić będzie około 2% ogółu pielęgniarek i położnych w systemie.

Prezes NRPiP Mariola Łodzińska wyjaśnia: „Praca w ramach APN ma być wsparciem dla pacjenta, a nie substytutem lekarza” [6]. To ważne zastrzeżenie — bo w publicznej debacie pojawia się lęk, że APN to sposób na zastąpienie deficytowych lekarzy tańszą siłą roboczą. NRL i NRPiP mówią jednym głosem: nie tędy droga.

Uprawnienia pielęgniarek i położnych: ewolucja 2016–2026+

ZakresPrzed 2016Od 2016Od 2024APN 2026+
Recepty na leki przewlekłeBrakTak (po kursie)Tak + antybiotyki w UTI, leki na ranyRozszerzony zakres
Recepty kontynuacyjneBrakTak (kurs cz. II)TakTak
Kierowanie na badaniaBrakTak (wybrane)HbA1c, cholesterol, CRP, posiewyPoszerzony
Wyroby medyczneBrakTak (ograniczone)Wkładki ortop., zestawy insulinoweTak
Antykoncepcja awaryjnaBrakBrakTak (dla położnych)Tak
Samodzielne świadczeniaOgraniczoneRozszerzonejw.Znacznie rozszerzone

Opracowanie własne na podstawie ustawy z 15 lipca 2011 r. o zawodach pielegniarki i poloznej oraz rozporzadzenia MZ (Dz.U. 2024 poz. 876).


Jak to wpływa na rynek pracy — i czy warto zdobywać uprawnienia

Krótka odpowiedź: tak, warto — ale z otwartymi oczami.

Placówki POZ coraz aktywniej szukają pielęgniarek z pełnymi uprawnieniami receptowymi. To już nie jest „miło mieć” — to argument przy negocjowaniu warunków zatrudnienia w nowoczesnych przychodniach, które chcą rozliczać porady pielęgniarskie z NFZ i odciążać lekarzy od wizyt kontynuacyjnych. Pielęgniarka z kursem i zarejestrowana w NFZ do wystawiania recept jest bardziej wartościowym pracownikiem dla takiej placówki [11].

Uprawnienia receptowe nie są jeszcze powszechnie powiązane z wyższym wynagrodzeniem zasadniczym — system taryfikacji w ochronie zdrowia nie nadąża za zmianami kompetencyjnymi. Ale tam, gdzie pracodawca rozlicza świadczenia pielęgniarskie, argument negocjacyjny jest realny.

Jeśli planujesz ścieżkę kariery i patrzysz na lata 2027–2030 — rola APN to perspektywa, która zmienia zawodową pozycję pielęgniarki systemowo. Wymaga czasu i inwestycji (magister, specjalizacja, dziesięć lat doświadczenia), ale tworzy niszę, której w Polsce nie ma — a której potrzeby zdrowotne starzejącego się społeczeństwa będą wymagać coraz pilniej.


Dekada później — i co z tego wynika

W 2016 roku krytycy pisali, że uprawnienia receptowe to odebranie pielęgniarce tego, co robi najlepiej — opieki przy łóżku pacjenta — i zastąpienie jej administracją i papierkologią przy komputerze. Ta obawa nie była bezpodstawna. I w wielu szpitalach, gdzie nikt nie zadbał o organizacyjne warunki do korzystania z uprawnień, spełniła się.

Ale w dobrze zorganizowanych przychodniach POZ, w opiece długoterminowej, w poradniach diabetologicznych — recepta pielęgniarska działa. Pacjent z cukrzycą nie musi czekać trzy tygodnie na wizytę do lekarza, żeby odebrać kolejne opakowanie insuliny. Pielęgniarka zna go, wie o jego historii, widzi wyniki — i może podpisać receptę, bo ma ku temu uprawnienia i kompetencje.

Badanie z Siedlec pokazało, że tak właśnie wygląda to w praktyce. Nie rewolucja, nie katastrofa — ewolucja zawodu, która działa tam, gdzie są warunki do jej działania.

Problem polskiego pielęgniarstwa nie polega na tym, że pielęgniarki mają za dużo uprawnień. Polega na tym, że jest ich za mało, są zbyt zmęczone i zbyt słabo opłacane, żeby w pełni z tych uprawnień korzystać.

Nowe uprawnienia — z 2024 roku, a za chwilę z projektowanej ustawy UD387 — mogą być awansem. Ale stają się nim tylko wtedy, gdy idą za nimi czas, organizacja pracy i wynagrodzenie.

Inaczej to kolejna litera prawa, która zmienia dokument — ale nie rzeczywistość oddziału.

Komentarze (0)

0/2000
Następny artykuł

Metaanaliza 111 badań: wirusy oddechowe występują u 33,9% dzieci i 23% dorosłych ze stabilną astmą

Naukowcy przeanalizowali 111 badań opublikowanych do sierpnia 2024 roku. Okazało się, że u 33,9% dzieci i 23% dorosłych ze stabilną astmą wykryto wirusy oddechowe. W ostrych epizodach odsetek ten wzrastał do 58,8% u dzieci i 49,9% u dorosłych. Zdaniem autorów wyniki sugerują, że pozytywny wynik testu wirusowego podczas ostrego epizodu astmy ma ograniczoną wartość diagnostyczną.

Czytaj dalej

Powiązane artykuły

Metaanaliza 111 badań: wirusy oddechowe występują u 33,9% dzieci i 23% dorosłych ze stabilną astmą

Metaanaliza 111 badań wykazała, że wirusy oddechowe są częste zarówno u pacjentów ze stabilną, jak i ostrą astmą, co podważa wartość diagnostyczną pozytywnego testu wirusowego podczas zaostrzenia.

deutschesgesundheitsportal.de
medwiss.de
15 maj

Była królowa Danii Margrethe II w szpitalu z powodu dławicy piersiowej

Była królowa Danii Margrethe II trafiła 14 maja do Rigshospitalet z powodu dławicy piersiowej.

thelocal.dk
wtxnews.com
15 maj

Otwarta operacja raka jelita grubego u pacjentów 80+: śmiertelność według niezweryfikowanego badania

Otwarta operacja raka jelita grubego u pacjentów w wieku ≥80 lat wiąże się ze śmiertelnością okołooperacyjną na poziomie 4,5% i chorobowością 41,9% – wynika z niezweryfikowanego badania, o którym poinformowano na portalach medycznych.

medwiss.de
deutschesgesundheitsportal.de
15 maj

Student nie żyje, dwoje chorych w ognisku meningokokowym w Berkshire

Trzy osoby, w tym jedna śmiertelnie, zachorowały na meningokokowe zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych w Berkshire. UKHSA potwierdziła zgon studenta Henley College.

theguardian.com
standard.co.uk
15 maj

Czarny kandydat na lekarza ma 29 razy większe szanse od Azjaty

Departament Sprawiedliwości USA oskarżył Yale School of Medicine o nielegalne stosowanie kryterium rasy w rekrutacji – to drugi taki przypadek w maju 2026 roku.

bostonglobe.com
mymotherlode.com
+1
15 maj

Czy rezygnacja z GPS i klub książki mogą opóźnić Alzheimera? Artykuł BBC budzi wątpliwości

BBC News Chinese poinformował 15 maja, że trzy aktywności – trening nawigacji przestrzennej, kontakty społeczne i uczenie się przez całe życie – mogą spowalniać starzenie się mózgu i zmniejszać ryzyko choroby Alzheimera.

bbc.com
15 maj
StartSzukaj